Spacerując po historycznym Kłodzku

Kłodzko wyróżnia się spośród miejscowości turystycznych regionu między innymi lokalizacją sprzyjającą wyprawom w Góry Bardzkie oraz dużą liczbą interesujących zabytków architektonicznych. Dostęp do interesujących informacji i nowoczesne metody ekspozycji obiektów sprawiają, że zwiedzanie wykracza poza ramy nudnego spaceru, stając się fascynującą, oddziałującą na wyobraźnię lekcją historii. Miejscowość posiada dobrze rozwiniętą bazę noclegową z tanim zakwaterowaniem oraz miłą obsługą. Przed przyjazdem warto zapoznać się z listą noclegów online.

Do najciekawszych propozycji turystycznych należy zejście do podziemnych tuneli wydrążonych pod głównymi dzielnicami miasta. Udostępniona dla odwiedzających trasa ma ponad pół kilometra długości i została wzbogacona o ekspozycję tematyczną, przedstawiającą historię i proces tworzenia podziemi. Pierwotnie ich przeznaczeniem miała być obrona przed atakami zbrojnymi, jednak wraz z upływem lat stan korytarzy ulegał stopniowemu pogorszeniu. Ekspertyzy wykazały, że dalsze osłabianie podłoża zagrozi stabilności kamieniczek znajdujących się nad siecią tuneli. Z tego względu zadecydowano o konieczności konserwacji suteren, czego wynikiem było utworzenie i udostępnienie pokazowej trasy turystycznej im. 1000-lecia Państwa Polskiego.

Podczas spaceru po centralnej części miasta, trudno nie zwrócić uwagi na zabytkowy ratusz. Obecna bryła pochodzi ze schyłku XIX wieku, jednak na jej miejscu instytucja funkcjonowała od kilkuset lat. Liczne przebudowy sprawiły, że nie jest możliwe szczegółowe ustalenie kształtu pierwotnego budynku. Magistrat, który możemy podziwiać współcześnie, to budowla stanowiąca przykład eklektyzmu architektonicznego. Trójpoziomowy zabytek posiada elementy konstrukcyjne i zdobienia inspirowane tendencjami kilku epok, co nadaje mu oryginalny charakter i wyjątkowy urok.

Kłodzko posiada własny odpowiednik praskiego Mostu Karola. Jest nim wzniesiony na rzece Młynówce Most św. Jana. Obiektowi nie można odmówić podobieństwa do słynnej czeskiej atrakcji, choć rozmiary kłodzkiego zabytku są zdecydowanie skromniejsze. Prawdopodobnie wybudowano go w XIII wieku, a kilkaset lat później umieszczono na nim posągi wyobrażające Chrystusa i świętych. Jest jedną z najważniejszych wizytówek miasta, a zarazem miejscem częstych sesji zdjęciowych dla turystów spędzających wczasy w Kłodzku.

Wołkowyja – wioska z wody

Wołkowyja jest to malownicza wieś położona w Bieszczadach, w gminie Solina. Otoczona jest niewysokimi górami. Jej położenie na trasie małej obwodnicy bieszczadzkiej sprawia, że wielu turystów wybiera tę miejscowość jako bazę wypadową w dalsze zakątki Bieszczad. Wioska leży w bezpośrednim sąsiedztwie Jeziora Solińskiego. Patrząc na nią z pewnej odległości ma się wrażenie, jakby wynurzała się z wody. W zasadzie to nie tylko wrażenie, bo przed laty kiedy powstawała zapora na Solinie, połowa Wołkowyi została zalana a mieszkańcy przesiedleni do innych wiosek. Do dzisiaj przy niskim stanie wody można zobaczyć na dnie zalewu fundamenty rozebranego kościoła.

Wołkowyja jest wioską agroturystyczną. Jest wiele domków do wynajęcia, pensjonatów, ośrodków wczasowych, schronisko młodzieżowe, wiele pól namiotowych i pokoi gościnnych. W okresie letnim i w jesieni konieczna jest wcześniejsza rezerwacja noclegu {w Meteorze}, ponieważ jest to miejscowość bardzo atrakcyjna dla turystów. W pobliżu jeziora znajdują się przystanie, wypożyczalnie sprzętu pływającego, rowerków wodnych, kajaków i łódek. Wołkowyja to także raj dla wędkarzy, którzy maja tutaj stawy rybne a nawet schronisko wędkarskie. Będąc w Wołkowyi koniecznie trzeba zobaczyć kościół pod wezwaniem św. Maksymiliana Kolbego. Kościół powstał w latach 1973-75. Jest budynkiem o nowoczesnej architekturze a wewnątrz znajduje się XVI wieczny obraz Świętej Rodziny.

Z Wołkowyi prowadzi wiele szlaków turystycznych o różnych długościach. Dla miłośników historii ciekawą propozycją będzie spacer „Szlakiem Architektury Drewnianej” albo „Szlakiem Ikon”. Miejscowość ta, jak i całe Bieszczady przyciąga turystów z najbardziej odległych zakątków Polski. W sezonie letnim ruch turystyczny rozkłada się głównie w dwu miejscach. Osoby lubiące gwar, ciągły napływ nowych turystów i plażowanie wybierają Solinę. Ci, którzy szukają ciszy, spokoju, dzikich, zielonych krajobrazów wyjeżdżają dalej, w głąb Bieszczad. Najczęściej w okolice Ustrzyk. Wołkowyja jest miejscem gdzie można się zatrzymać i rozplanować dalsze poznawanie tego fantastycznego zakątka. To wymarzone miejsce dla miłośników pieszych wędrówek. Każdego kto po raz pierwszy tu przyjeżdża, ogarnia zdumienie i zachwyt. Na szlaku, zwłaszcza jeśli wybierze taki mniej uczęszczany odnosi wrażenie jakby był sam. Nie ma takiego, drugiego miejsca w Polsce.

Szlak latarni morskich – Niechorze

Nie ma chyba bardziej znanej polskiej latarni morskiej niż ta w Niechorzu. Nie bez słuszności, jest to bowiem jeden nie tylko z najstarszych, ale i najpiękniejszych tego typu obiektów. Wyrastająca na klifowym wybrzeżu latarnia otoczona jest budynkami gospodarczymi, w przeciwieństwie do wież stojących samotnie na skalistych cyplach czy piaszczystych wydmach. Górna jej część ma przekrój ośmiokąta. Po raz pierwszy światło na latarni w Niechorzu zapłonęło w 1866 roku. Nie każdy wie, że ten zabytkowy obiekt do dzisiaj wchodzi w skład sieci stacji monitorującej ruch statków, posługując się przy tym anteną radiową. Ponadto każdy może wejść na taras widokowy i podziwiać przepiękne panoramy okolicy i otwarte morze.

Latarnia w Niechorzu ma ciekawą historię. W 1945 roku pocisk trafił  latarnię, w której znajdowała się lampa i towarzyszące jej urządzenia. Podczas wycofywania się wojsk niemieckich, podłożono pod wieżę ładunki wybuchowe, jednak zanim zostały zdetonowane, znaleźli je latarnicy. W trzy lata po zakończeniu wojny uszkodzenia zostały odbudowane według oryginalnych planów, także i w obecnych latach systematycznie prowadzone są prace naprawcze i renowacyjne. Latarnia w Niechorzu ma wysokość 45 m i widoczna jest z odległości około 36 km. Wchodzi ona w skład Szlaku Latarni Morskich, przebiegającego od Krynicy Morskiej do Świnoujścia. To ciekawy pomysł na zwiedzanie polskiego wybrzeża – można wybrać się na wycieczkę samochodem, autostopem czy też pokonywać krótsze odcinki rowerem. Z Niechorza najbliżej jest do latarni w Świnoujściu i w Kołobrzegu oraz do zamkniętej dla zwiedzających, nowszej bezobsługowej latarni Kikut. Warto też odwiedzić Park Miniatur Latarni Morskich w Niechorzu, w którym zobaczymy wszystkie te obiekty w jednym miejscu.

Dawna rybacka wioska, a dziś kurort wypoczynkowy, to jednak o wiele więcej niż słynna latarnia. Przystań kutrów rybackich, z których możemy kupić świeże ryby, piaszczyste plaże, baza noclegowa i sezonowe restauracje oraz smażalnie, zachęcają do spędzenia tutaj urlopu. Z pewnością zadowoleni z wypoczynku tutaj będą wszyscy ci, którzy szukają spokoju. Wiele atrakcji dostępnych jest przez cały rok. Jako miejsce na urlopowe noclegi Niechorze ma także tę zaletę, iż blisko stąd chociażby do Rewala, Trzęsacza czy innych małych miejscowości z ciekawymi, mniej znanymi zabytkami.

Dlaczego warto przyjechać do Chmielna?

Kaszubska wieś Chmielno jest lubiana i ceniona przez wielu turystów. To miejsce, do którego chętnie się wraca i za każdym razem można dowiedzieć się czegoś nowego. Miejscowość posiada rozwiniętą bazę wypoczynkową. Tutejsza gastronomia oraz szeroka sieć noclegowa zasłużyły na uznanie wielu gości. Piękne obszary Kaszubskiego Parku Krajobrazowego posiadają niezliczone walory przyrodnicze.

Chmielno to duża wieś położona na Pojezierzu Kaszubskim. W okolicy znajdziemy jeziora: Białe, Kłodno oraz Raduńskie Dolne. Wzdłuż linii brzegowej jeziora Białego przebiega Droga Kaszubska. Ten szlak turystyczny poprowadzi nas przez najcenniejsze obiekty i miejsca regionu: Lasy Mirachowskie, Szwajcarię Kaszubską oraz odcinek kościersko- wdzydzki. Rynna Potęgowska, jaskinia nad jeziorem Lubogoszcz, Diabelski Kamień nad jeziorem Kamiennym, skansen we Wdzydzach Kiszewskich, kolegiata w Kartuzach- liczne tajemnicze i słynne miejsca są tuż na wyciągnięcie ręki. Przyjeżdżając tutaj mamy nieograniczone możliwości. Kaszuby z pewnością nas zauroczą.

Samo Chmielno może pochwalić się swoimi tradycjami hafciarskim oraz wyrobem ceramiki. Z pewnością warto odwiedzić Muzeum Ceramiki Kaszubskiej Neclów i spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Rodzinna tradycja ma swój początek jakieś 100 lat temu, dlatego z pewnością poznamy tutaj wiele ciekawostek. Być może zapałamy miłością do garncarstwa i zyskamy nowe hobby. Kościół parafialny w Chmielnie został wybudowany w 1845 roku. Wcześniej w tym miejscu stał drewniany kościółek, którego datę powstania szacuje się na 1280 rok. Uważa się, że była to najstarsza świątynia na Pomorzu. W 1860 roku wybudowano wieżę. W ciekawej lokalizacji, bo na przesmyku między jeziorami Kłodno i Białe, mieści się Grodzisko Chmielno. Znajdziemy tutaj pozostałości po średniowiecznym grodzie, w którym mieszkali książęta Pomorscy.

Jakie kwatery Chmielno zaproponuje gościom? Kempingi, pokoje gościnne, ośrodki wypoczynkowe, pensjonaty, hotele oraz agroturystyka- baza noclegowa zapewnia szeroki wybór. Bez wątpienia znajdziemy tutaj dogodną opcję, która zapewni nam pobyt w miłej i spokojnej atmosferze. Z pewnością poznamy także wielu mieszkańców oraz ich zwyczaje.

Dzieje i przeznaczenie Bałtyku

Morze Bałtyckie jest jednym z najmłodszych akwenów na całej planecie. Liczy sobie zaledwie 12 tysięcy lat. Przez ten czas przechodziło przez najróżniejsze fazy rozwoju, było nawet wielkim jeziorem. Ukształtowało się na terenie pierwotnego lądu, zwanego Fennoskandią, na którym niegdyś rosły "bursztynowe lasy" – to właśnie żywica z tych drzew przerodziła się w jantar. Jeśli chodzi o nazewnictwo, to określenie Bałtyk zostało po raz pierwszy użyte w I wieku naszej ery, przez Adama Bremeńskiego, który dokonywał kronikarskich zapisków w języku łacińskim. Adam z Bremy był geografem – przybył do tego miasta z intencją napisania "Historii Hamburga i ziem północnych". Tak więc słowo "balteus" oznacza "pas". Wiek później słynny geograf i astronom greckiego pochodzenia, Klaudiusz Ptolemeusz, nazwał ten akwen Oceanem Sarmackim.

Jak rodziła się turystyka nad Morzem Bałtyckim?

Pomijając wielkie miasta, które od zawsze pełniły ważne funkcje polityczno-gospodarcze, wiele przestrzeni wchodzących w skład współczesnych modnych kurortów była niegdyś polem uprawnym, nieużytkiem lub pastwiskiem. Przestrzenie te były też zagospodarowywane przez rybaków. Pierwsi kuracjusze zaczęli przybywać nad Bałtyk w XVIII wieku, kiedy to Europa była gnębiona przez schorzenia układu oddechowego, zwłaszcza przez gruźlicę. Nieliczni zaczęli doceniać specyficzny nadmorski klimat. Na przełomie wieku XIX i XX, w wielu przypadkach z powodu zasypywania upraw rolnych przez piasek, zaczęto zastanawiać się nad zmianą specyfiki wybrzeża. Trzeba przyznać, że pierwsze hotele zostały pobudowane przez wizjonerów, którzy tak naprawdę przecierali drogę swoim następcom. Ryzyko takiej inwestycji mogło być spore, ale nowa moda przyjęła się i w dwudziestoleciu międzywojennym i biła rekordy swej popularności.

Kurorty, uzdrowiska, letniska – tworzyły niemieckie rody – ich dzieło jest pamiątką świetności dawnych czasów, która sprawia, że pobyt na Polskim Wybrzeżu staje się niezwykły. Na jaką miejscowość się zdecydować? Każda, położona nad Bałtykiem zasługuje na uwagę (Meteor – noclegi), ale niestety nie da się wypoczywać we wszystkich miejscach na raz. Decydując się na wybór, jaki daje baza noclegowa, można brać pod uwagę prestiż danego miejsca, bliskość dojazdu, ceny, a może też i całkowite odludzie. Morze Bałtyckie spełnia wszelkie marzenia o cudownych wakacjach w Polsce.

Radomskie kamienice

Kamienice to obiekty, które posiada bardzo dużo miast Polski – między innymi również Radom. Krążą wokół nich legendy i mity. Obecnie dużo kamienic zastało przerobionych na hotele i radomskie noclegi (http://meteor-turystyka.pl/noclegi,radom,0.html), a także restauracje i małe usługi. Kiedyś jednak ich charakter był bardziej wyrafinowany.

W XVII wieku do Radomia przybył król Szwecji – Gustaw. Legenda głosi, że jeden ze sługów króla zaczął zalecać się do Esterki, jednej z mieszkanek kamienicy. Mimo głębokiego uczucia sługa Gustawa nie umiał zachowywać się jak na dżentelmena przystało, dlatego też zażenowana i przestraszona dziewczyna, aby obronić się przed natrętnym amantem wzięła wiadro i zaczęła się bronić. W pewnym momencie mężczyzna się przestraszył i zaczął uciekać, a kobieta podążyła za nim, przy okazji dając popis swoich umiejętności w okładaniu wiadrem. Nieszczęsny amant znalazł schronienie między sługami otaczającymi króla. Kiedy król Gustaw dowiedział się o całej sytuacji, dał biednej kobiecie kilkanaście talarów za straty moralne. Podobno stwierdził również, że skoro nawet kobiety w tym kraju są tak waleczne, to raczej długo tu nie zabawi i po części to się spełniło. Oczywiście, jest to tylko jedna z wielu legend krążących o Radomiu. Prawda jest taka, że takich domków jak kamieniczka Esterki było bardzo dużo. Istnieje również historia o drugim budynku, którego właścicielem był Adam Gąska. Był on mieszczaninem i miejskim radcą. To właśnie on wybudował słynną kamienicę – Gąskę.

Kamienica legendarnej Esterki została zniszczona podczas działań wojennych I wojny światowej. W latach pięćdziesiątych podjęto próbę jej odbudowy, jednak była to tylko marna i niewierna kopia oryginału. Obecnie zarówno kamienica Esterki jak i kamienica Gąska są zaadaptowane na miejscowe muzeum. W zbiorach można odnaleźć dzieła polskiej sztuki nowoczesnej z XIX i XX wieku oraz wiele innych ciekawych eksponatów. Kamienice ciągną się w Radomiu przez całkiem długi odcinek. Możemy podziwiać ich piękną i nietypową architekturę, a także wypić kawę w jednej z pobliskich kawiarni. Jest to dziedzictwo i historia, swego rodzaju płaszczyzna, na której zbudowane są legendy, które obecnie bardzo dobrze promują miasto i przyciągają urlopowiczów i turystów z całej Europy, a nawet świata – Radom mimo niepozornych kształtów ma w sobie olbrzymi potencjał.

Przeżyj przygodę w Górach Kaczawskich

Nowe turystyczne trendy z ostatnich lat sprawiają, że Polacy zaczynają oczekiwać od swoich wakacyjnych wyjazdów czegoś więcej. Silna konkurencja w postaci zagranicznych wycieczek spowodowała nagłe ożywienie również rodzimej branży. Właściciele hoteli i pensjonatów masowo podnoszą poziom swoich usług, a włodarze typowo turystycznych miast dbają o jak najlepszą promocję regionu, aby skusić przyjezdnych. W tym całym szale zdobywania klienta, gdzieś w kącie turystycznej sfery, znajdują się Góry Kaczawskie. Małe, niepozorne, ale z silnymi tendencjami do przyjęcia sporego ruchu turystycznego.

Coś nowego

Powodem takiej tendencji jest pewnego rodzaju tajemniczość tego obszaru, dotąd jeszcze mało eksploatowanego przez branżę i niekoniecznie znanego szerszej grupie turystów. Świadczy o tym sama baza noclegowa Gór Kaczawskich (patrz -> Meteor), która obejmuje tylko kilkaset miejsc, przy czym zdecydowana większość to kwatery i pokoje prywatne wynajmowane przez mieszkańców licznych miejscowości. Mały ruch nie sprawia jednak, że region słabo się rozwija – wręcz przeciwnie, ponieważ regularnie prowadzone są kolejne inwestycje w infrastrukturę na przykład narciarską i biegową. Powstają wyciągi, stoki i trasy do biegów narciarskich, z których w okresie zimy bardzo chętnie korzystają mieszkańcy oraz przyjezdni goście. Wśród miejscowości, w których można wynająć noclegi, królują zdecydowanie Pilchowice (wraz ze zbiornikiem wodnym), Strzyżowiec, Świdnik, Dziwiszów oraz Kaczorów. Z dostępem do tras górskich i oficjalnych szlaków turystycznych są także Lubiechowa, Czernica oraz Wojcieszów.

Atrakcje dla turystów

Ponieważ góry to przede wszystkim dwie formy aktywności: sporty zimowe w czasie ferii oraz górskie wędrówki piesze w czasie lata, po Górach Kaczawskich na pierwszy rzut oka nie można się spodziewać niczego więcej. Tymczasem jest zupełnie inaczej, a liczba atrakcji powiększa się również o szlaki rowerowe, wiodące zarówno terenami wyżynnymi, jak i nizinnymi, szlaki konne (w okolicy działają prężnie stadniny i ujeżdżalnie koni) czy tereny rekreacyjne jak parki, jeziora i rzeki. Nie brakuje też atrakcji historycznych – w Świdniku są to: zabytkowy kościół z XV wieku oraz fragmenty muru obronnego, w Radomierzu kościelna wieża z XVI wieku, w Dobkowie cmentarz ewangelicki z XVIII wieku oraz kościół św. Idziego, w Dziwiszowie natomiast cały zespół pałacowy wraz z przylegającym folwarkiem.

Aktywny wypoczynek w Sławie

Sława jest urokliwie położoną nad jeziorem miejscowością turystyczną, którą każdego roku chętnie odwiedzają turyści z całego kraju. Jej popularność wynika głównie z dwóch elementów. Pierwszym jest piękne jezioro, drugim natomiast unikatowy w skali kraju klimat. Przemieszczające się nad tym regionem masy powietrza znad Adriatyku przyczyniają się do powstawania nietypowego w Polsce oceanicznego klimatu. Jednocześnie w tym właśnie regionie lato bywa najdłuższe w całej Polsce, a zlodowacenie na jeziorze z kolei trwa najkrócej. Wszystko to sprawia, iż szczególnie w okresie letnim Sława gości masy turystów spragnionych głównie aktywnego wypoczynku i pięknej pogody.

Największą popularnością cieszy się wybrzeże przy jeziorze Sławskim oraz tutejsze noclegi. Sława bowiem słynie głównie z turystyki wodnej, a tutejsza baza noclegowa to głównie domki letniskowe i pensjonaty. Nie brakuje również pól namiotowych oraz campingowych dla miłośników biwakowania pod gołym niebem.

Sława jest doskonałym miejscem wypoczynku dla osób ceniących sobie wszelkie formy aktywności fizycznej. Nad samym jeziorem istnieje bowiem możliwość wypożyczenia wszelkiego rodzaju sprzętu pływającego, na przykład kajaków, łódek, rowerków wodnych, desek surfingowych etc. Amatorzy nie posiadający niezbędnych do prowadzenia łodzi umiejętności mogą skorzystać z oferty wycieczki łodzią po Sławie. W okresie letnim nie brakuje tutaj miłośników żeglugi wyposażonych we własny sprzęt, wędkarzy oraz miłośników kąpieli wodnych. W tym czasie bowiem Sława tętni życiem.

Nie tylko jednak to przepiękne jezioro stanowić może pretekst do uprawiania sportów i aktywnego wypoczynku. W Sławie bowiem powstały również rozliczne szlaki turystyczne i rowerowe. Każdy zatem miłośnik wycieczek trekkingowych ma okazję do poznania okolicy w wyjątkowo urokliwym wydaniu. Pierwszy dwudziestokilometrowy szlak zielony rozpoczyna się właśnie w Sławie, a kończy w Konotopie. Na trasie mamy okazję poznać ciekawe zabytki architektoniczne, takie jak na przykład kościół parafialny świętego Michała Archanioła czy przyrodę, jak panorama jeziora Sławskiego. Drugi szlak – żółty, to dłuższa, bo ponad półgodzinna trasa również rozpoczynająca się w Sławie, a kończąca w Świętnie. Ta trasa również jest bogata w najpiękniejsze miejsca tego regionu. Nie brakuje tutaj zabytków i ciekawych oraz unikatowych okazów flory.

Chłopy – wydarzenia cykliczne

Martwicie się o to, że jeśli zarezerwujecie noclegi w Chłopach, to i tak będziecie narzekać na nudę, ponieważ w takiej niedużej miejscowości nie można znaleźć niczego poza plażą? Tak naprawdę tutejsza baza noclegowa (Chłopy / meteor-turystyka.pl) jest świetnie rozwinięta, nie tylko pod względem tego, w jakich ciekawych miejscach możemy sobie zarezerwować miejsca. Ale również nie brakuje ciekawych atrakcji turystycznych, także tych o charakterze imprezowym.

Nie ma co się oszukiwać, że w Chłopach, jak zresztą w wielu kurortach nad morzem, najwięcej ciekawych rzeczy będzie się działo w czasie sezonu wakacyjnego, który w tym przypadku zaczyna się mniej więcej w połowie czerwca i trwa do ostatniego dnia sierpnia. Już w czerwcu mamy do czynienia w Chłopach z Dniem Morza. Impreza odbywa się przy ulicy Portowej. Dzięki temu możemy skorzystać z takich atrakcji jak konkursy, koncerty oraz różne inne przedstawienia. Jest to idealna okazja do tego, by jeszcze bardziej zapoznać się z naszym polskim Bałtykiem.

Kolejną taką atrakcją jest gra miejska Poznaj Chłopy. Można spokojnie wziąć w niej udział, jednocześnie dowiadując się ciekawych faktów na temat tej miejscowości, a właściwie wioski, którą są Chłopy. Jedną z takich ciekawostek jest chociażby to, że kurort rzeczywiście jest wpisany do rejestru zabytków jako cała wieś. Ponieważ przechadzając się kolejnymi uliczkami, bardzo szybko przekonamy się, że układ wioski oddaje dziewiętnastowieczny kurort rybacki. Świadczą o tym między innymi domy szachulcowe, które pochodzą z tego wieku.

Pod żadnym pozorem nie powinniśmy zapominać także o gminnych dożynkach, które jak wiadomo odbywają się we wrześniu. Chociaż jest to impreza, która odbywa się w każdej gminie w Polsce, to jednak nad morzem można przeżyć ją w niesamowity sposób. Tym bardziej, że w czasie imprezy możemy wybrać się na nadmorski zachód słońca. W tym czasie z reguły w powietrzu unosi się Babie Lato, które już zwiastuje odchodzące wakacje, a coraz bardziej zbliżającą się jesień. Takim nostalgicznym nieco wydarzeniem można pożegnać się z Chłopami aż do przyjazdu podczas kolejnego sezonu turystycznego. Warto pamiętać, że jeszcze wiele ciekawych wydarzeń oraz imprez cyklicznych odbywa się także w pobliskim Sarbinowie, Mielenku, jak i również Mielnie. Zatem jeśli tylko nastawimy się na to, by przemieścić się do innego kurortu, to w każdej chwili zastaniemy ciekawe atrakcje.

Latarnia Morska w Rusinowie

Któż z nas, choć raz nie marzył o tym, aby zapalić światło w latarni morskiej? Na nasze nieszczęście, zostały one już znacznie zautomatyzowane i dość trudno będzie spełnić to marzenie. No, ale nie ma co się załamywać, ponieważ samo zobaczenie tego cudu techniki może sprawić, że poczujemy się jak małe dziecko, które spogląda ze szczytu wieży w dal. Aby spełnić to marzenie, musimy udać się po pierwsze nad morze. Ciężko bowiem takich cudów techniki szukać w oddali od tych akwenów. Warto jednak wiedzieć, że zdarzają się latarnie w pobliżu jezior. Są to jednak bardzo duże akweny, które swym rozmiarem, prawie że nie ustępują słonowodnym siostrom.

Latarni morskich na naszych mapach nie brakuje. W pasie nadbrzeżnym można zobaczyć ich naprawdę wiele. Zazwyczaj oddalone są od siebie średnio od 30 do 40 kilometrów i wyznaczają statkom swoistą granicę. Dzięki niej marynarze w nocy nie muszą się martwić, że zbliżą się za bardzo do lądu. Mogłoby to grozić uszkodzeniem kadłuba, a w skrajnym wypadku zatonięciem łodzi. Jak widać, latarnie nie są tylko ozdobą, ale pełnią również bardzo ważną funkcję, jaką jest nawigowanie z lądu statków, ważne jest to szczególnie w czasie sztormów, kiedy to widoczność ograniczona jest, prawie że do zera. W tych sytuacjach marynarze muszą polegać na świetle latarni morskich i własnym doświadczeniu.

W dzisiejszym tekście zaproponuje Wam odwiedzenie latarni,  która znajduje się w niewielkiej odległości od Rusinowa, czyli małej miejscowości turystycznej niedaleko Gdańska. Jeśli nie wybraliśmy jeszcze miejsca pobytu, najlepszym rozwiązaniem będzie wynajęcie pokoju. Rusinowo posiada rozbudowaną bazę noclegową, która zadowoli każdego, niezależnie od tego, czy wolimy mieszkać w hotelu, pensjonacie czy domku letniskowym. Latarnia ta mierzy sobie ponad 33 metry wysokości. Co równie ciekawe, światło z latarni sięga aż 42 kilometry wgłąb morza. Niweluje to możliwość wpłynięcia w skały przez nawet mniej doświadczone załogi, które zobaczą brzeg z tak dużej odległości.